katalog |katalog |oryginalne tonery do drukarek
dobrze.wydarzenia4them.info

„Karol ruszył dobrze sobie znaną ścieżką prowadzącą ku rozległej połoninie, porosłej rzadką trawą. W górze czernił się górski bór jodeł i świerków o zielonym poszyciu, z którego tu i ówdzie sterczały niziutkie krzaczki borówek i jagód, jeszcze pozbawione owoców.
Wysoko, wysoko, pod niebem, poranny wiatr dał o sobie znać głębokim szumem konarów, trzepotały niewidoczne skrzydła, wśród ptasich nawoływań zwracał uwagę zadziwiający dźwięk wydawany przez nie znanego Karolowi przedstawiciela skrzydlatych brzmiał jak tykanie wielkiego zegara. Za każdym razem rozlegał się przez kilka sekund, monotonnie i rytmicz
t — Gwiazda.,
nie, aby ucichnąć nagle, właśnie tak, jak cichnie zegar, kiedy zatrzymać wahadło. Odezwał się tuż przy pierwszych pniach jodłowych olbrzymów, w półmroku padającym od potężnych konarów.
— Jak się masz, zegarku — powitał go Karol półgłosem.
Zbocze pięło się łagodnie, rzedła gęstwa leśna, wreszcie linia lasu urwała się raptownie; zaczynał się tu splątany pas kosodrzewiny, najtrudniejszej do przebycia. Gdy traper go przebrnął, wyszedł na łąkę błyszczącą od rosy w promieniach słońca, które rąbkiem swego koliska wyjrzało zza szczytu. Zwolnił kroku, zdjął strzelbę z ramienia i począł szukać odcisków racic. Od tej łączki aż hen, po same grzbiety gór, ciągnęło się królestwo dzikich owiec. Odcisków nie znalazł. Powędrował więc dalej i wyżej, zakosami, raz w prawo, raz w lewo, aż dotarł na kraniec łąki, za którą leżały pokłady szutru, drobnych odłamków skalnych i wielkich głazów. Dalej dźwigały się potężne, granitowe bloki o dziwacznych kształtach. Nigdzie nie znalazł tropów. Nocny deszcz zmył stare ślady, nowych nie było.“(4)


Tomek i Przyjaciele |Blaty corian |PageRank - DVKO