katalog moderowany |Dobranocny Ogród |przynęty
dobrze.wydarzenia4them.info

„— Spać mi się chce, zostanę i zasnę.
— Dziecino!
Mały bierze mnie na ręce i niesie. Mały jest duży, największy, najsilniejszy w oddziale, w partyzantce, na świecie. Zasapał się prędko. Wtedy sobie przypominam, że Mały jest naprawdę mały, mniejszego chłopaka nie znam.
— Gdybym była dowódcą, dałabym ci Krzyż Walecznych za uratowanie towarzysza. Przywiozę ci zamiast krzyża czekoladę z Warszawy. Kupię od bab na bazarze. Z orzechami. Za pantofelki.
—Dziecino! Bóg zapłać... o kurzy pysk!
I oboje leżymy w rowie czy na błotnistej łące. Grzebię się w błocie. Mały szamoce się z krzakiem, potem mówi, że to druty. Gwizdanie. Jasny nawołuje. Wstajemy, wleczemy się dalej. Za nami strzały.
Wkrótce będę chodzić normalnie. Jadwiga wydłubała mi znad prawego kolana drobniutkie odłamki. Obie nogi mam sine jak końska wątroba. Dlatego nie chcę jeść wątroby usmażonej przez Maćka. Wolę kurczakawronę. Ale wrony nie ma. Huragan nosi rękę na temblaku, jego towarzyszkastrzelba stoi w namiocie, długo poczekam na pieczyste. Huragan dokucza mi, że zostałam „ranna" ze strachu. A ja wcale wtedy nie myślałam, że strach może istnieć, nie było na to czasu. Nie można ciągle się bać. Podpieram się szczudłami, chociaż nie są mi tak bardzo potrzebne, raczej robię to z przekory niż z potrzeby.“(10)


Pingwiny z Madagaskaru |Multilotek |precel